Już po połowie maj i sezon sadzenia pomidorów w gruncie, pod folią czy w szklarniach ruszył pełną parą. Każdy z nas marzy o krzakach uginających się od ciężkich, słodkich i soczystych owoców. Gdy młode sadzonki trafiają na miejsce stałe, intuicja podpowiada nam: "Trzeba im dać jak najwięcej wody!". Wychodzimy więc do ogrodu z konewką lub wężem każdego ranka i wieczora. I to jest największy błąd, jaki możemy popełnić na starcie. Choć brzmi to paradoksalnie, codzienne podlewanie pomidorów tuż po posadzeniu nie sprzyja rozwojowi pomidorów i może zmniejszyć zbiory. Dlaczego tak się dzieje i jak prawidłowo podejść do tematu podlewania po posadzeniu.
Klucz do sukcesu w uprawie pomidorów nie znajduje się nad ziemią, ale głęboko pod nią. Silny, rozbudowany system korzeniowy to fundament zdrowego krzaka. Gdy sadzimy młodą roślinę, jej korzenie muszą zaadaptować się do nowego otoczenia. Jeśli codziennie dostarczasz im wodę prosto pod łodygę, na małą głębokość, wysyłasz roślinie sygnał: "Woda jest na powierzchni, nie musisz się wysilać". Co robi wtedy pomidor? Tworzy tzw. leniwy system korzeniowy – płytki, rzadki i skupiony tuż pod powierzchnią gleby. Co w tym złego? Taka roślina staje się całkowicie zależna od Ciebie. Gdy przyjdą letnie upały, górna warstwa ziemi wyschnie błyskawicznie, a płytkie korzenie momentalnie ulegną poparzeniu i wysuszeniu. Pomidor z płytkim korzeniem słabo pobiera też składniki odżywcze z głębszych partii gleby.
Aby pomidor zbudował potężny, głęboki korzeń (zdolny przetrwać nawet chwilowe susze), potrzebuje bodźca. Tym bodźcem jest kontrolowany brak wody po posadzeniu. Gdy wierzchnia warstwa gleby przesycha, korzenie pomidora zaczynają "szukać" wilgoci i naturalnie kierują się w dół – nawet na głębokość kilkudziesięciu centymetrów!
Pomidory muszą jednak skądś wodę na początku czerpać. Ważne jest, aby gleba przed sadzeniem był wilgotna. Podlewa się ją obficie, na całym obszarze przeznaczonym pod pomidory, a nie tylko w miejscu, gdzie rośliny będą w dołki sadzone. Obficie to znaczy tak, aby ziemia przemiękła na głębokość 30-40 cm. Warto wcześniej grządkę dobrze spulchnić, co sprawi, że woda lepiej i szybciej przenika w głąb. Takie podlewanie robi się na kilka godzin przed sadzeniem. Tak glebę trzeba podlać w uprawach pod osłonami. W gruncie najlepiej sadzić po deszczu, jeśli jednak nie pada, to niestety i tutaj trzeba obficie podlać. Kiedy ziemia po kilku godzinach przemięknie na odpowiednią głębokość, można przystąpić do sadzenia. Przed sadzeniem sadzonki można podlać, ale nie za dużo, tylko tyle, aby bryła korzeniowa po wyjęciu z doniczki się nie rozpadła.
Po posadzeniu nie podlewamy przez kilka dni (nawet 7-10 dni w zależności od pogody). Pierwsze podlewanie po posadzeniu wykonujemy kiedy rośliny zaczną wykazywać wyraźne oznaki braku wody. Żeby się upewnić czy pomidory rzeczywiście mają już sucho to wkładamy palec w ziemię tuż przy roślinach na głębokość 5-10 cm. Jeśli wyczujemy wilgoć, na podlewanie jest jeszcze za wcześnie, jeśli będzie sucho podlewamy.
W tym temacie bardzo ważne jest odpowiednie zahartowanie pomidorów przed sadzeniem. Jeśli roślin nie zahartujemy, zaraz po posadzeniu będą przywiędnięte, a my żeby im pomóc będziemy chcieli je podlać. Dobrze zahartowane pomidory po posadzaniu powinny stać prosto, nie powinny wykazywać oznak przywiędnięcia. (Zobacz także Plan hartowania rozsady dzień po dniu)
Takie kontrolowane przesuszenie sprawi, że korzenie pomidorów będą rosły w głąb i rozrastały się na boki tworząc silny, rozbudowany system korzeniowy (Zobacz również Co robić, aby pomidory miały silne korzenie). A takie silne korzenie to:
- większa odporność roślin na letnie upały i suszę
- lepsze pobieranie składników pokarmowych z gleby
- silniejsze rośliny, większe krzaki i lepsze plony
Warto zwrócić uwagę, ze codzienne podlewanie pomidorów po posadzeniu może im wręcz zaszkodzić. Codzienne, rutynowe podlewanie sprawia, że ziemia wokół łodygi zamienia się w błoto. W takich warunkach z gleby wypychany jest tlen, który jest korzeniom niezbędny do oddychania. Skutek? Gnicie korzeni oraz rozwój chorób odglebowych. Jeśli zauważysz, że mimo wilgotnej ziemi Twój pomidor żółknie, marnieje i więdnie, to znak, że jego korzenie właśnie się duszą i zamierają. Co więcej, stale wilgotna atmosfera wokół dolnych liści to idealne zaproszenie dla zarazy ziemniaczanej i innych chorób grzybowych.
Żeby woda nie parowała zbyt szybko z wierzchniej warstwy (zwłaszcza jeśli masz w ogrodzie lekką, piaszczystą glebę), wyściółkuj przestrzeń wokół pomidorów ściętą trawą, słomą lub dojrzałym kompostem. Zatrzyma to wilgoć w glebie na dłużej, a Ty będziesz mógł podlewać jeszcze rzadziej!



Komentarze
Prześlij komentarz